Tętno Regionu - Gazeta powiatowa
czwartek, 09 Wrz 2010
Wywiady
Najbardziej czuję się mamą PDF Drukuj Email

Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego numeru Tętna Regionu, publikujemy rozmowę z piosenkarką, kompozytorką, autorką tekstów i po trosze aktorką, która wystąpiła przed pilską publicznością pod koniec maja. Koncert, na który przybyło ponad 2.000 sympatyków tej sympatycznej, filigranowej wokalistki miał miejsce na stadionie żużlowym.


Z Kasią Kowalską rozmawia Marek Mostowski

W twoim dossier znajduje się wiele „zawodów”. Ale kim czujesz się najbardziej?

- W tej chwili to chyba najbardziej czuję się mamą. Od niecałych dwóch lat jestem szczęśliwą mamą synka Ignasia i to on teraz troszkę przesłonił mi - w sposób cudowny - świat, nie ukrywam. Ale również trochę wywrócił moje życie do góry nogami, bo między dziećmi jest 11 lat różnicy, więc już zdążyłam zapomnieć wszystko, co się z tym wiąże. Ale jest to na pewno cudowne uczucie i dla mnie jest teraz priorytetem. Dlatego też, między innymi z koncertu w Pile wracam do domu w nocy, aby szybciej wrócić do małego.

Z twoich słów wynika niezbicie, że jesteś szczęśliwą mamą. Odnalazłaś się znowu w macierzyństwie?

 - Bardzo się odnalazłam. Dużo bardziej niż dwanaście lat temu, bo człowiek nie był jeszcze dojrzały do pewnej roli. Myślisz, że to już jest koniec, a to jest dopiero początek. I to wspaniały początek. Tak, muszę powiedzieć, że teraz to jest ogromna radość.

Ale jednak jeździsz, koncertujesz i zostawiasz tę swoją Kruszynkę. A więc przeżywasz to...

- ... Bardzo, bardzo.

... a synek na pewno także...

- Myślę, że te najgorsze, takie smutne chwile, kiedy on był mały i rzeczywiście trudno mu było bez mamy wytrzymać są już poza nami Oczywiście pragnę dodać, że ja do minimum ograniczyłam swoje wyjazdy. Ale niestety nie mam takiej sytuacji, że mogę sobie po prostu zrobić przerwę i przestać pracować. Robię to także dla niego, no taki jest mój zawód. Cały czas gdzieś w rozjazdach. Ale wracam. Na uszach, ale wracam.

Więcej…
 
Jestem anarchistą PDF Drukuj Email

Z Krzysztofem Skibą, liderem zespołu BIG CYC i człowiekiem orkiestrą, rozmawia Marek Mostowski

Marek Mostowski i Krzysztof SkibaNa pewno, niejednokrotnie - a może się mylę - wypełniałeś „cefałkę” albo, jak kto woli CV. Co w nim pisałeś?

- Właściwie nigdy nie wypełniałem CV. Od wielu lat nie staram się o pracę i nigdy nie byłem nigdzie zatrudniony. Jestem anarchistą, uważam że uprawiam wolny zawód i dlatego nie starałem się nigdy o pracę, ale wiem o co ci chodzi, żebym się jakoś autozdefiniował. To też jest mocna definicja, już wiele wiadomo wtedy o Skibie – człowiek, który uprawia wolny zawód. Nigdy nie miałem nad sobą szefa, starałem się zawsze, żebym to ja był szefem. Taką mam ideę w życiu. Jest to dobry pomysł na życie – samorealizacja. Myślę, że w takiej normalnej pracy, od 8 – 15, gdzie musiałbym taką „cefałkę” wypełniać, to prawdopodobnie bym po prostu oszalał. To jest kwestia innego białka. Wracając do Twojego pomysłu autodefinicji, to bym napisał: satyryk, felietonista, wokalista rockowy, artysta rewiowy, showman telewizyjny, autor tekstów, felietonów, programów telewizyjnych, scenariuszy itd.

Aktor?

- Aktor, no po części też, nie jestem wykształconym aktorem, bo studiowałem kulturoznawstwo, a nie szkołę teatralną. Natomiast i grałem, i rysowałem teledyski, występowałem we wszystkich teledyskach Big Cyca i grałem także w paru filmach jakieś epizodyczne role. Z tego krótkiego opisu wynika, jestem człowiekiem, który uprawia kilka zawodów, realizuje się w kilku różnych sferach. Big Cyc jest tylko jedną z wielu moich aktywności, oczywiście bardzo ważną, ale nie ograniczyłbym się tylko do zespołu. Piszę felietony, realizuję różne rzeczy w telewizji, prowadzę imprezy itd. i każda ta część jest równie istotna.

Więcej…
 
Kolarstwo jest częścią jego życia PDF Drukuj Email

Z Michałem Górniakiem, utalentowanym zawodnikiem rodem z Piły i czołowym zawodnikiem w kraju, rozmawia Kajetan Biczkowski

Jak zaczęła się twoja przygoda z kolarstwem górskim?

- Moja kariera kolarska zaczęła się w roku 2004, gdy byłem w 6 klasie Szkoły Podstawowej. Wówczas pojechałem na pierwszy trening za namową kolegi z klasy, Patryka. Jednak pierwsze szlify na rowerze tak naprawdę zaliczyłem o wiele wcześniej. Na rowerze zaczął jeździć rekreacyjnie mój ojciec, ja jednak od początku chciałem czegoś więcej - od najmłodszych lat rywalizacja nadawała ton mojemu życiu i po kilku treningach wiedziałem, że kolarstwo to jest to, czego szukałem.

Zakończyłeś już starty w gronie juniorskim. Co sądzisz o tym okresie twojej kariery i który z sukcesów uważasz za swój największy?

- Okres juniorski wspominam bardzo dobrze, szczególnie beztroskie lata w juniorze młodszym, gdy mówiąc wprost wszystko mi wychodziło, na każdej płaszczyźnie życia. Odniosłem dziesiątki zwycięstw, byłem wysoko w rankingach Polskiego Związku Kolarskiego. Największe sukcesy to 7. miejsce w Pucharze Polski MTB, wygrana w klasyfikacji generalnej Mio Fujifilm Bikemaraton na dystansie Giga oraz kilka tytułów Mistrza Wielkopolski.

Ten rok będzie twoim pierwszym sezonem w granie seniorów. Jakie cele stawiasz sobie na obecny sezon?

- Cóż, mówiąc krótko będzie ciężej. Jednak jestem dobrej myśli. Pierwsze starty pokazały, że plan treningowy opracowany wraz z trenerem Piotrem Nowackim przynosi oczekiwane efekty: dwa drugie miejsca na maratonach Northtec MTB Zima oraz wygrane na cross country w Kaliszu i Ostromecku potwierdzają moją dobrą dyspozycję już u progu sezonu. Natomiast odnośnie moich celi na ten rok – na pewno Mistrzostwa Polski w MTB i na szosie, a oprócz tego Powerade Suzuki MTB Marathon oraz międzynarodowy wyścig etapowy MTB Trophy.

W tym roku powróciłeś do startów w klubie z Piły. Czym podyktowana była zeszłoroczna decyzja o roku startów w klubie z Zielonej Góry?

- Początkowo nie zakładałem, że przygoda z Zieloną Górą potrwa jedynie rok. Niestety, realia okazały się inne. Wyjechałem, gdyż szukałem możliwości rozwoju. Jazda w jednym klubie z Markiem Konwą - medalistą mistrzostw świata i Europy - była świetnym doświadczeniem. Niestety, problemy zdrowotne i brak porządnego planu treningowego uniemożliwiły mi walkę o miejsce w kadrze narodowej, co było moim celem. Także klub nie wywiązywał się ze wszystkich obietnic. Na szczęście byłem już wtedy zawodnikiem fabrycznego team'u Northtec MTB, dzięki czemu miałem zapewnionych wiele innych startów oraz wysokiej klasy rower górski

Więcej…
 
Jaka będzie nasza emerytura? PDF Drukuj Email

MM: Na co może liczyć Polak idący na emeryturę?

Magdalena Danielewska Analityk DKM Partnerzy Finansowi: zgodnie z systemem, który obowiązuje od 1999 roku większość Polaków otrzymuje świadczenia z dwóch filarów: ZUS oraz OFE. Wysokość emerytury obliczana jest poprzez dzielenie zebranego kapitału przez statystyczną długość życia Polaka.

MM: Czyli na nic nie mamy wpływu!

MD: Mamy i to znaczny, posłużę się przykładem nauczyciela z Piły, który przejdzie na emeryturę za 12 lat. Jeżeli, zadba o swoje prawa to otrzyma dodatkowo 17 500 tys. na swoją emeryturę, zatem można.

MM: Ale jak to działa?

MD: Przede wszystkim należy dokładnie czytać dokumenty otrzymywane z ZUS i OFE lub przekazać je do DKM Partnerzy Finansowi w celu ich analizy. Obliczymy dla Państwa wartość brakujących pieniędzy na koncie emerytalnym i odzyskamy. Zgodnie z ustawą o Ubezpieczeniach Społecznych to ubezpieczony, czyli Pan i Ja jesteśmy odpowiedzialni za stan konta emerytalnego.

Więcej…
 
Sport to nośnik reklamy, z którego chcę korzystać PDF Drukuj Email

W czwartkowy wieczór, 11 marca, w sali europejskiej pilskiego hotelu Gromada miała miejsce VI edycja Salonu Gospodarczego, zorganizowanego przez telewizję ASTA, zatytułowanego „Fakty i mity promocji Piły przez sport”.

Podczas prezentacji zgromadzeni na sali, ale przede wszystkim telewidzowie, dowiedzieli się ile środków miasto przeznaczyło na promocję przez sport. Bardzo interesująco przedstawiały się kwoty przeznaczone dla pilskich klubów siatkarskich: 871 tys. zł na promocję miasta przez sport dla siatkarek PTPS i 328 tys. zł dla siatkarzy Jokera. Na przykład klub żużlowy, który przyciąga na stadion po kilka tysięcy widzów, otrzymał ... 10 tys. złotych na szkolenie młodzieży. Ale, jak podkreślił prezydent Kosmatka, to nie tylko ta kwota przeznaczona została na żużel, bo przecież MOSiR wydał w 2009 roku ok. 92 tys. zł na monitoring stadionu przy Bydgoskiej oraz 63 tys. złotych na bieżące remonty obiektu.
Aby dowiedzieć się jak sprawa pomocy klubom żużlowym wygląda w innych miastach, zadzwoniłem do prezydenta Ostrowa Wielkopolskiego. Miasta zbliżonego wielkością do Piły.

Z Radosławem Torzyńskim, prezydentem Ostrowa Wielkopolskiego, rozmawia Marek Mostowski

Z rozmowy z Arturem Bielińskim, pełniącym obowiązki prezesa Ostrovii Ostrów dowiedziałem się, że miasto przekazało klubowi żużlowemu, który de facto powstał w tym roku, około 200 tysięcy złotych. Czy to prawda?

- My od wielu lat wspomagamy sport, nie tylko żużel. Idziemy generalnie dwiema drogami. Faktycznie klub ostrowski dostał około 200 tysięcy złotych, i to w ostatnich latach jest najniższa kwota. Jest ona najniższa ze względu na spadek do niższej klasy rozgrywkowej. I generalnie jest ona podzielona na dwie części: jedna wydatkowana w ramach ustawy o pożytku publicznym i wolontariacie – czyli na szkolenie dzieci i młodzieży, adeptów szkółki żużlowej. Jest to w tym roku kwota około 50 tysięcy złotych. Natomiast bywało, że podchodziło to pod 90 tysięcy złotych. Druga część tych pieniędzy, to w tym roku kwota ponad 145 tysięcy złotych, ale też bywało dużo więcej. To jest tak naprawdę zakup usługi reklamowej. Klub po prostu wystawia nam fakturę na reklamowanie miasta na zawodach żużlowych podczas rozgrywek. Jest podpisana umowa, w której szczegółowo jest opisane, w jaki sposób mamy być reklamowani. Jakie banery, gdzie, jakie hasła, itd., itd. No i to jest realizowane. Oczywiście wcześniej jest przeprowadzone postępowanie zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych, by to wszystko przebiegało lege artis. Jest jeszcze trzecia droga, z której my akurat nie korzystamy. Jest to uchwała rady miejskiej o wspieraniu sportu kwalifikowanego, która umożliwia przekazywanie środków klubowi wprost. Wtedy daje się pieniądze i nie można za nie niczego wymagać. A my wolimy dać pieniądze i wymagać reklamowania miasta w specjalny sposób.

Więcej…
 
« PoczątekPoprzednia1234NastępnaOstatnie »

Strona 1 z 4